-> 2010
Grudzień
2010
Dwie przyjaciółki, studentki Marie i Alex, postanawiają spędzić weekend w położonym na odludziu domu rodziców Alex. Mają zamiar przygotowywać się do egzaminu, a przy okazji odpocząć. Plany biorą w łeb, kiedy do drzwi niespodziewanie puka nieznajomy. Pierwsze cięcie brzytwą rozpoczyna niewyobrażalny koszmar. Zamiast weekendowej idylli dziewczyny mają przed sobą wielogodzinną bitwę z sadystycznym psychopatą, którego krwiożerczość wydaje się być nieograniczona. Kiedy Alex dostaje się w łapy mordercy i zostaje przez niego uwięziona, już tylko od Marie zależy, czy w tej nierównej walce zdoła ocalić życie swoje i przyjaciółki…
Film przypadkowo obejrzałem na kanale TVN 7. Nie wiązałem się wielkimi nadziejami na fajne przeżycia. Jakoś nie przepadam za filmami produkcji Francuskiej i nie potrafię do końca wyjaśnić dlaczego. Ten jednak z braku laku obejrzałem i mile się zaskoczyłem, a raczej film to zrobił. Akcja toczy się przez cały film, brutalne sceny dodają kolorytu filmowi, a zakończenie nadaje wielkiej pikanterii i szaleństwa – choć trochę nie trzyma się „kupy”…
Wielkość pliku AVI: 700 MB
Wielkość pliku RMVB: 283 MB
Polska wersja językowa: Lektor
Pobierz film, klikając na obrazek
Grudzień
2010
Każdy z Was powinien wiedzieć, że codziennie o godzinie 19:30 na TVP 1 nadawane są wiadomości. Wcześniej jednak, za czasów „komuny”, główny program informacyjny nosił nazwę „Dziennik Telewizyjny”. Kiedyś jeden z satyryków – Jacek Fedorowicz robił sobie „jaja” z tego programu i z tą samą czołówką zaczynał swój prześmiewczy program dezinformacyjny, a raczej satyryczny. Dziś, po ponad 20 latach od zmiany nazwy głównego programu informacyjnego, możemy je oglądać każdego dnia na dzień dobry i dobranoc w TVP Historia. Codziennie o godzinie 8:00 oraz przed północą możemy obejrzeć główne wydanie „Dziennika Telewizyjnego” z lat 80-tych.
Same wiadomości są dość nudne, ale patrząc na tamte realia, a przede wszystkim na politykę propagandową, wszystko w Polsce było wręcz idealne. Od czasu do czasu pokazano polaków, którzy w godzinach pracy pili alkohol, lub zataczając się wsiadali za kierownicę i jechali. Ale zwykły obywatel był wtedy wrogiem systemu komunistycznego, więc jego można było pokazać w złym świetle. Co ważne, TVP Historia odtwarza programy z tego samego dnia, którego jest nadawana – jeśli „D.T.” emitowany jest 15 grudnia, to pochodzi z tego samego dnia. Ostatnio pokazywany był „odcinek” z roku 1984.
Zaraz po głównym wydaniu dziennika, możemy obejrzeć sport i pogodę. Fajnie popatrzeć, jak gole strzelają nasi piłkarze w ligach europejskich. Fajnie też popatrzeć jaka pogoda była ćwierć wieku temu. Fajnie zobaczyć, że między informacjami, sportem i pogodą nie ma reklam. Jeśli macie kanał TVP Historia, polecam Wam przenieść się w tamte czasy tym bardziej, że pewnie tak samo jak ja, niewiele pamiętacie z tamtego okresu…
TVP Historia dostępna jest FTA z satelity Astra
- częstotliwość 10 862 MHz
- polaryzacja pozioma H
- SR – symbol rate 22 Msymb/s
- FEC 7/8
Kategoria:
Media / Komentarze: (
0)
Grudzień
2010
Powoli zbliża się do nas kalendarzowa zima i to ostateczny czas na zakup odpowiedniego paliwa grzewczego do naszego pieca. Wielu już zapewne zaopatrzyło się w potrzebne do ogrzania domu produkty. Teraz główkujemy jaka będzie ta zima – ostra czy nie. Czy starczy nam opału, czy będziemy musieli znów szarpnąć się za portfele. Odpowiedź na to pytanie znajdziemy zapewne w okolicach lutego.
W czasach , gdy olej opałowy był za „półdarmo”, ludzie masowo zmieniali piece. Doprowadziło to do tego, że popyt był większy od podaży i nałożono na olej akcyzę, by odpowiednio zahamować tendencję wzrostową. Okazało się bowiem, że ogrzewanie domu olejem opałowym stało się mało opłacalne i znów nadszedł czas na zmianę pieca. Mniej więcej w tym czasie mówiono dużo o ekologicznych źródłach energii i próbowano palić w piecach sprasowaną słomą i wierzbą energetyczną. Rzeczywiście na początku było dość tanio w stosunki do ceny węgla. Dziś jednak różnica cenowa to zaledwie 100 zł na tonie.
Gdy wszystkie te metody i sposoby oszczędzenia okazały się płonne, powraca się do tradycyjnego modelu pieca na węgiel pod każdą postacią. W końcu jego cena okazała się najbardziej korzystna. Teraz jednak popyt na węgiel jest tak duży, że w moim okolicznym punkcie sprzedaży węglą nie było ani kilograma. Nie dość, że czekać musiałem za węglem, to jeszcze nie mogłem wybrać sobie tego który chciałem. Kupiłem więc drobniejszy, który szybciej się spala i zapłaciłem za niego wyższą cenę, niż za „swój” zapłaciłbym jeszcze miesiąc temu.
W telewizji ogłoszono, że w kopalniach nie ma węgla, a ceny nagle wzrosły zanim jeszcze węgiel dotarł na miejsce skupu. Przerażają mnie anomalie jakie mają miejsce w polskim biznesie. Kopalnia sprzedaje tonę węgla za około 200 zł, holding sprzedaje go za lekko ponad 300 zł, a w skupie możemy się w niego zaopatrzyć za „jedyne” 800 zł. I okazuje się cała prawda, że nie stać nas na zakup większej ilości opału, bo nie tylko ciepłem człowiek żyje. Pośrednicy „rozbijają” się luksusowymi samochodami, a my ciułamy na to, by w naszym domu lato było przez cały rok.
I tak oto dotarliśmy do miejsca, gdzie zaczynamy się martwić o ekologię. Wkrótce płacić będziemy niezłe sumki, by pokryć koszty związane z emisją CO2. W miastach podobno sprawdzane są kotłownie domowe przez inspektorów, którzy sprawdzają, czy czasami nie wypala się śmieci w piecach. I nagle dowiedzieliśmy się gorzkiej prawdy, że 90% polaków spala „plastik” we własnym piecu, zamiast wyrzucać je do pojemnika na śmieci. Wow, chciałoby się powiedzieć, ale to nic nowego. Kogo dziwi ten fakt, skoro wywóz odpadów za pojemnik 120 litrowy to koszt około 10 zł? Gdybym miał wszystkie te odpady wrzucać do „zielonego kosza”, musiałbym posiadać pojemnik co najmniej 1000 litrowy i płacić około 100 zł miesięcznie. Gdyby jednak wszyscy byli tak wspaniali i zakupili większe pojemniki, ceny wywozu nagle by wzrosły, a powodem tego byłaby za pewne potrzeba stworzenia większej ilości wysypisk. I tak oto kręcimy się wokół pętli zaciskanej na własnym portfelu…
Kategoria:
Blog / Komentarze: (
1)
Grudzień
2010
Choć kalendarzowej zimy jeszcze nie ma, to już możemy „podniecać” się śniegiem i to w dużych ilościach. Ja osobiście nie narzekam, bo mam niegroźną paranoję na tym punkcie, ale niektórzy ludzie snują już teorie spiskowe na temat drogowców. Najbardziej podobają mi się wypowiedzi kierowców, którzy mówią że stoją w korku już 2 godziny i nie widzieli jeszcze pługopiaskarki. To chyba nie dziwne, że nie jeździ pług w miejscach gdzie jest zakorkowane. Inni skarżą się na to, że drogi nie są czarne, że w miastach śnieg zalega na chodnikach. To też chyba nie powinno nikogo dziwić, w końcu w zawianych miejscach śniegu jest po kolana, więc co z tym zrobić? Jeśli macie jakieś pomysły, to dzwońcie na numery alarmowe.
Przechodnie też są zmartwieni zaśnieżonymi chodnikami. Nie mogą iść do pracy, a przy drzwiach klatki schodowej jest tak dużo śniegu, że sypie się do środka. Co w takim przypadku powie zwykły Kowalski? – „Kurwa, znów nie ma kto odśnieżać”. Ja uważam, że każdy powinien wziąć się do roboty! Łopata w rękę i wachlujemy. Ja dziś dwie godziny odgarniałem śnieg wokół własnego domu i nie narzekałem, że nie ma kto tego zrobić za mnie. Drogę do swojego domu w czasie śnieżycy mam często nieprzejezdną i jakoś nie marudzę.
Mamy demokrację, ludzie obrośli w piórka i rączki zrobiły się delikatne. Wygodni czekają, aż ktoś weźmie sprawę we własne ręce, ale nie stać ich nawet na to, by pomyśleli że odgarnięcie tak dużej ilości śniegu z chodnika czy ulicy jest nierealne – no chyba, że ludzie sami w czynie społecznym wezmą się do roboty – w co nie uwierzę…
Kategoria:
Blog / Komentarze: (
1)
Listopad
2010
Od ładnych paru lat posiadam kartę startową zakupioną w Orange, ale jeszcze za czasów słynnej Idei. Wybrałem sobie dość łatwy numer, który każdy znajomy zna od zawsze i na pamięć. W dodatku cała moja familia ma startery w tej sieci, więc łatwiej, a przede wszystkim taniej nas kosztują połączenia. Co prawda zdradzam swoją pierwszą sieć z innymi, a to z Heyah, a to Simplus, by móc rozmawiać ze swoją dziewczyną bez limitu. Każda sieć konkurencyjna do Orange wpadła na pomysł jednego darmowego numeru już przynajmniej kilka lat wstecz. Niektóre oferty zostały wycofane, niektóre do dziś są aktywne, a Orange?
W Orange ktoś stwierdził, że czas uruchomić podobną usługę – niech użytkownicy się cieszą. Od teraz obok słynnego „Pop-a” i „Nowego GO”, mamy również taryfę „One”. Nie będę Wam szczegółowo opisywać oferty, dostępna jest ona na oficjalnej stronie, ale przedstawię Wam chwyt jaki stosuje Orange, by przyciągnąć nowych użytkowników.
Po wybraniu zakładki „Orange One” i kliknięciu na link „promocje” natrafiamy na wiele, wydawać by się mogło ciekawych ofert. Jedną z nich jest pakiet „wybrane numery”. Po kliknięciu i zapoznaniu się z główną stroną promocji możemy przeczytać:
W Orange One możesz rozmawiać z 3 wybranymi osobami w Orange tak długo i tak często, jak tylko chcesz. Włącz usługę Wybrane numery i rozmawiaj przez 30 dni bez ograniczeń z 3 wybranymi numerami w Orange.
Wow! Świetna oferta, coś dla mnie – pomyślałem. Jednak życie doświadcza człowieka po to, by mógł się czegoś nauczyć i uniknąć kolejnych wpadek. Postanowiłem przeczytać regulamin, który zapisany jest w pliku PDF. A to jego fragment:
„Wybrane Numery” to usługa dostępna dla Abonentów taryfy Orange One oraz Abonentów oferty Zetafon z planem taryfowym Orange One (zwanych dalej „Abonentami”). W ramach Usługi Abonent otrzymuje możliwość wykonywania bezpłatnych połączeń do 1200 minut z 3 wybranymi numerami w Orange.
Widać „ktoś” w Orange nie widzi różnicy między – …bez ograniczeń z 3 wybranymi numerami; a – …do 1200 minut z 3 wybranymi numerami… . Już kiedyś miałem podobną wpadkę, którą opisałem tutaj. Znów czuje się rozczarowany matactwem i krętactwem przez zarządzających siecią. Dziwne, że na stronie z opisem promocji nie napisano, że darmowe połączenia do wszystkich w Orange, w końcu regulamin mówiłby jasno co innego i trzeba by się dostosować.
To kolejna wpadka z ofertą, którą byłem zainteresowany. Teraz już wiem, że z numerem Orange przeniosę się do innej sieci, która nie zrobi mnie w przysłowiowego balona.. i mam nadzieję wszyscy będą zadowoleni… i nie oszukani…
Kategoria:
Blog / Komentarze: (
1)