Blog
Sroty pierdoty, czasami ploty, jakieś głupoty.
Sierpień
2011
Jeśli politycy się postarają, to od nowego roku będziemy mogli prowadzić pojazd mechaniczny bez posiadania ze sobą prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego i ubezpieczenia OC. Zastąpić je ma baza danych, która zawierać będzie wszystkie dane pojazdu oraz zawierać będzie informację, czy kierowca posiada prawo jazdy. Nie jest żadną nowością, że policja już posiada taki system i na podstawie numeru rejestracyjnego wie, czy pojazd jest ubezpieczony, czy posiada przegląd itd. Oczywiście w przypadku kontroli policyjnej będziemy musieli posiadać jakiś dokument tożsamości, a jeśli nie prawo jazdy to dowód osobisty.
W przypadku, gdy samochód jest zarejestrowany na rodziców lub pożyczony od sąsiada, będziemy musieli posiadać do niego dokumenty. Będzie to swojego rodzaju potwierdzeniem, że używamy pojazdu za ich zgodą. Nawet podczas kontroli technicznej pojazdu wpisywany będzie przebieg kilometrów, by wyeliminować efekt cofania licznika przez nieuczciwych sprzedawców. Kupując samochód np., na giełdzie, będziemy mieć możliwość sprawdzenia, ile kilometrów było na liczniku podczas ostatniej kontroli.
Gdy tylko opowiedziałem swojej dziewczynie o tym jakie czekają nas zmiany odpowiedziała – „czy to na pewno w Polsce?”. Choć wydawać by się to mogło niemożliwe, to jest prawdziwe. Problem jest tylko tej natury, kiedy politycy się z tym uporają. Patrząc na kalendarz wyborów śmiem twierdzić, że inne rzeczy będą bardziej priorytetowe od naszej wygody. Zakładam jednak, że te przepisy wejdą w życie i nam je ułatwią.
Często parkując samochód zapominam zabrać dokumentów. Gdyby złodziejowi udało się taki pojazd ukraść, miałby ułatwiony start do jego sprzedaży. W przypadku nowych przepisów dokumenty leżałyby sobie „smacznie” w szufladzie w domu. Nie trzeba by było o nich pamiętać, a pełne kieszenie z „papierami” poszłyby w niepamięć.
Kategoria:
Blog / Komentarze: (
0)
Lipiec
2011
Wczoraj, t.j., 21 lipca zmarł Andrzej Zalewski, jeden z najbardziej znanych prezenterów radiowych i telewizyjnych, którego najczęściej wspominać będą nasi rodzice i dziadkowie. Człowiek, którego śmierć oznacza żałobę w milionach domów. Znany w ostatnim czasie z programu „ekoradio”, nadawanego w Pierwszym Programie Polskiego Radia o godzinie 8:30. Oprócz pogody, mówił o ekologii, zwierzętach, roślinach, nie zapominał też o rolnikach, wczasowiczach, a przede wszystkim o kobietach, którym radził kiedy założyć czapkę, szal, czy rajstopy.
O Panu Andrzeju można powiedzieć niemal wszystko. Jego życiorys był tak bogaty, że znalezienie drugiego człowieka z podobnymi „przygodami” jest niemożliwe. W czasie II wojny światowej był zaangażowany w działalność konspiracyjną jako harcerz ZHP, a później jako żołnierz Armii Krajowej. Następnie zdobył wykształcenie – magister inżynier rolnik.
W roku 1949 w radiu i telewizji tworzył programy o tematyce wiejskiej, rolniczej, ekologicznej i meteorologicznej. W 1964 roku został stypendystą Organizacji Wyżywienia i Rolnictwa Narodów Zjednoczonych oraz Rządu Austriackiego, w 1978 – Departamentu Stanu USA. Po powrocie z wyjazdu został odsunięty od pracy w telewizji. W 1985 roku przeszedł na emeryturę. Trzy lata później rozpoczęła się jego współpraca z Programem IV Polskiego Radia. Od 1990 do czerwca 2011 prowadził Ekoradio – codzienne felietony radiowe, będące jego autorskim pomysłem.
Zawsze będę go pamiętał z zawiłości w przekazywaniu informacji pogodowych. Jak sam mówił, to jest ekoradio, a nie zwykła prognoza pogody. Namawiał ludzi do zwracania uwagi na czystość w lasach i powtarzał to jak mantrę niemal przed każdą prognozą. Było to trochę irytujące, ale dziś już wiem, jak bardzo będzie mi tego brakować…
Kategoria:
Blog / Komentarze: (
0)
Lipiec
2011
Kilka dni temu dużo mówiono w telewizji o oderwanym kawałku lodu z Grenlandzkiego lądolodu, dryfującego w stronę Kanady. Jego wielkość to 62 km kwadratowe. Przeliczono, że gdyby ten kawał lodu można było roztopić i przechować, to wszyscy ludzie na świecie przez okres dwóch lat, mogliby jej wypijać 2 litry dziennie. Jest to najczystsza woda na świecie, ponieważ zawarty w niej lód powstawał przez 100.000 lat, a wtedy zanieczyszczenia przy udziale człowieka było niemal zerowe.
Gdyby ktoś z Was chciał napić się najczystszej wody na świecie to nie ma problemu. Z wód Grenlandii ręcznie wyławia się bryły lodu, które następnie są roztapiane i butelkowane. To dla Grenlandczyków nic nowego, bo robi się tak od pokoleń, ale dla przeciętnego mieszkańca innego zakątka Ziemi już nie. Dlatego autonomiczny rząd Grenlandii zainwestował w to pieniądze i sprzedaje ją na całym świecie z czego czerpie profity. Produkt nazwany jest Qanik, co w lokalnym języku znaczy śnieg.
Czyż to nie świetny pomysł? Sam z chęcią napiłbym się takiej wody.
Więcej na http://www.icewater.gl
Kategoria:
Blog / Komentarze: (
0)
Lipiec
2011
System sprzedaży linków „LinkLift” kończy swoja działalności w Polsce. Taka wiadomość dotarła do mnie na skrzynkę e-mail, ponieważ korzystam z ich usług. Od 1 lipca 2011 roku system nie sprzedaje już nowych linków, lecz kontynuuje sprzedaż tych, które już są wykupione. Powodem zawieszenia działalności jest nierentowność przedsięwzięcia.
Po przeprowadzeniu dokładnej analizy kosztów i korzyści, postanowiliśmy ograniczyć naszą działalność w Polsce z dniem 30.06.2011. Oznacza to, że po 30.06.2011 przestaniemy rezerwować linki na polskich stronach. Istniejące kampanie oraz odpowiednie linki będą utrzymywane i monitorowane, jak do tej pory.
Nie dziwię się, że w Polsce przedsięwzięcie jest nierentowne. Mała ilość zarejestrowanych stron, a większość z nich już niedziałających. Sam zastanawiałem się dlaczego oni tu jeszcze istnieją? Przyznać jednak muszę, że po ponad 1,5 roku korzystania z ich usług, byłem bardzo zadowolony. Zamówione linki za pośrednictwem serwisu LinkLift dało mi możliwość darmowego prowadzenia swoich stron internetowych oraz opłacenia serwera i starczyło jeszcze na lody. Przejrzysty panel, dość szybka wypłata środków i świetny kontakt z administratorem serwisu. Będzie mi ich brakować nie tylko jako serwisu przynoszącego korzyści materialne, ale także jako dobrze prowadzonego i świetnie zorganizowanego systemu.
Ponadto, po 12 miesiącach planujemy powtórnie przyjżeć się rynkowi i podjąć decyzję co do ewentualnego wznowienia.
Śmiem twierdzić, że „upadek” LinkLift na naszym rynku nie jest do końca prawdą. Kilka miesięcy temu dostałem od nich propozycję zmiany sprzedaży zwykłych linków, na sprzedaż linków w treści wpisów. Miała to być przede wszystkim lepiej opłacalna profesja dla wydawcy strony jak i samego systemu. Nie zgodziłem się na to rozwiązanie, ponieważ nie potrzebuję większych pieniędzy z tego typu działalności. Wystarczy, że pokryję koszty związane z prowadzeniem bloga i koniec.
Po wiadomości, że LinkLift kończy swoją działalności w Polsce, postanowiłem poszukać czegoś nowego. Trafiłem na system sprzedaży linków Linkolo.pl, który oferuje wszystko to, co oferował mi LinkLift (LL) kilka miesięcy temu. W dodatku serwis też wydaje się być dobrze zorganizowany, również jak w przypadku „LL” jest możliwość instalowania pluginu na różne systemy CMS.
Nie jestem pewien w stu procentach, że działalność Linkolo zastąpiła LinkLift, ale śmiem twierdzić, że to właśnie ten serwis w ciągu najbliższych 12 miesięcy zweryfikuje, który z nich pozostanie na naszym rynku.
Kategoria:
Blog / Komentarze: (
0)
Czerwiec
2011
We Włoszech w styczniu tego roku doszło do dziwnego wydarzenia. Na jednym z cmentarzy została odkopana i skradziona trumna z zawartością. Okazało się, że skradziono ciało znanego włoskiego prezentera telewizyjnego Mike’a Bongiorno, który zmarł we wrześniu 2009 roku w wieku 85 lat. Policja podejrzewa, że ciało mogło zostać skradzione dla okupu.
Wydawać by się mogło, że po śmierci już nic ciekawego wydarzyć się nie może. Ja podejrzewam, że komuś znudziło się kolekcjonowanie filmów i postanowił zbierać kości znanych osobistości. A może po prostu facet zamienił się w zombie i wyszedł. Niektórzy twierdzą, że okup za nieboszczyka to nowa dobrze dochodowa profesja, która powinna niedługo wraz z modą zachodnią przyjść do Polski. Porwanego nie trzeba kneblować, nic nie powie policji, a i gdyby proces negocjacji się przedłużył, to nie trzeba go karmić i opiekować się w sposób szczególny.
Kategoria:
Blog / Komentarze: (
0)