318
sob, 19 maj 2012

Tag -> Allegro


Sierpień 2009

Drobne Oszustwa na Allegro

Już od dobrych ośmiu lat jestem użytkownikiem „Allegro”. W roli sprzedawcy występowałem zaledwie kilka razy. Konto służy mi głównie w poszukiwaniu ciekawych rzeczy, które od czasu do czasu kupuje. Duży wybór i często niska cena, skłaniają mnie do coraz to częstszego szukania… i kupowania. Zakupiłem w sumie ponad 100 produktów na „Allegro” i często unikałem pisania negatywnych oraz neutralnych komentarzy. Starałem się rozgrzeszać sprzedawców za jakieś drobnostki, których nie warto było w ogóle brać pod uwagę. Jednak po dłuższym korzystaniu i nagminnym oszukiwaniu mnie przez sprzedawców postanowiłem, że nie będę się więcej cackał z nimi i wystawiał im będę adekwatne komentarze do tego, co zrobili.

Często wystawiając pozytywny komentarz, liczyłem na to samo. Gdybym każdemu za małe co nieco wystawiał negatywa i w zamian dostawałbym to samo, pewnie nie byłbym już wiarygodnym kupcem. W ostatnim czasie często zdarza się, że za przesyłkę płacę dwa razy więcej niż warta jest ona w rzeczywistości. Zdarzają się również takie klapsy, że płacąc za priorytetową dostawę, czekam na nią dwa tygodnie, a winę zrzuca się na Pocztę Polską. Jednak stempel na kopercie pokazuje, że wysłana była dwa, góra trzy dni temu, albo po prostu wysłano zwykłą, a co za tym idzie, dużo tańszą wysyłką. Wcześniej jakoś nie zwracałem na to uwagi, lub po prostu nie zdarzały się takie wpadki. Zanim kupię jakikolwiek towar, sprawdzam jakie dany sprzedawca ma komentarze. Zazwyczaj spotykam się z opiniami, że towar jest zgodny z opisem, szybka wysyłka i świetny kontakt. W rzeczywistości pisząc do danego sprzedawcy, w ogóle nie otrzymuje żadnej odpowiedzi, a dodzwonienie się jest niemożliwe. Może to po prostu przypadek, ale skoro ktoś ma 18 tysięcy pozytywnych komentarzy i żadnych innych, to wydaje mi się, że są one z deka naciągane.

Gdyby wszyscy użytkownicy pisali w komentarzach swoją prawdziwą opinię, pewnie u wielu allegrowiczów nie kupiłbym towarów. Dlatego, biorę się konkretnie za ocenę faktyczną sprzedawcy i pisał będę każde uchybienie i zaniedbanie z jego strony. Strzeżcie się wiec (:

Kategoria: Blog / Komentarze: (0)


Lipiec 2009

Instant Duster Pro

Po udanym zakupie mopa parowego „H2O Mop” uznałem, że warto by zakupić coś zautomatyzowanego do wycierania kurzu. Takie urządzenie reklamowane jest w telewizji przez telezakupy Mango. Magiczne i zbawienne narzędzie nazwano „Instant Duster Pro”. To rączka z bateriami, do której podłącza się szczotki różnej wielkości, które obracając się, ścierają kurz. Reklamy tego produktu są tak efektowne, że skusiłem się na zakup. Choć powiedzieć trzeba szczerze, zawsze podchodziłem do tego typu urządzeń z wielkim dystansem. W sytuacji, gdzie jako facet sam muszę sprzątać cały dom, postanowiłem dołożyć starań, aby ułatwić sobie zadanie. Skoro mop parowy, który też reklamowany jest przez Mango, stał się dla mnie zbawiennym urządzeniem, to dlaczego nie miałoby być tak samo z „Instant Duster Pro”?

Oprócz ułatwiającego sprzątania mebli urządzenia, liczyłem również na oszczędności. Kupowanie preparatów usuwających kurz, to naprawdę duży koszt, szczególnie że muszę zadbać o dom o powierzchni ponad 200 m/kw. Gdy dostałem już to urządzenie w swoje ręce, cieszyłem się jak dziecko z samochodziku. Pierwsze użycie było bardzo przyjemne dla duszy. Szybko, z łatwością wysprzątany dom i dotarcie do wszystkich zakamarków. Sprzątanie półek z książkami czy gadżetami odbywa się teraz, bez potrzeby zdejmowania ich ze swojego miejsca. Oszczędność siły i czasu. Takie wrażenia miałem po pierwszym czyszczeniu.

Po kolejnych użyciach „dustera” zacząłem pojmować, jak bardzo nieużyteczne jest to urządzenie. Kurz zamiast być zbierany przez magiczne szczotki, unosił się w powietrzu by ponownie osiąść na półkach. Przy pierwszym użyciu wszystko było dokładnie wysprzątane odpowiednią ściereczką i preparatem „pronto”. Kurz więc nie osadził się na tyle, by od razu zauważyć, że szczotki nie zbierają dokładnie. Dopiero wtedy, gdy do pokoju wpadł blask słońca widać było, jak zanieczyszczenia latają w powietrzu. W zestawie dołączono również małą buteleczkę z preparatem, którym trzeba popsikać roboczą część urządzenia aby zbierał kurz. Jednak to nie działa w ogóle.

Mimo tego, przyznam szczerze, że od czasu do czasu go używam, bo szybko można odkurzyć książki czy stos płyt i gadżetów na półce. Jednak częściej używam starej metody, łapiąc się za ścierę i szorując wszystko bardzo dokładnie. Niestety moją czujność do produktów Mango uśpił „H2O Mop”, który w odróżnieniu od „Instant Duster Pro”, okazał się super pomocnikiem. Licząc na oszczędność nie zwróciłem uwagi, że preparat wspomagający łączenie kurzu ze szczotką, kosztuje w Mango 60 zł. Warto też dodać, że szczotki do swojego uruchomienia potrzebują czterech baterii (paluszki), które po dwóch użyciach robią się tak słabe, że wciskając szczotki w wąskie miejsca, zatrzymują się.

Podsumowując. Jeśli nie lubicie sprzątać, a w dodatku dokładność nie ma dla Was aż tak ważnego znaczenia, zakupienie tego urządzenia na aukcjach allegro za 1/3 ceny jest opłacalne. Jednak dla kogoś, kto liczy na jakość i czystość, bardzo odradzam to urządzenie, bo nie warte jest swojej ceny.

Kategoria: Rada / Komentarze: (0)


Czerwiec 2009

Zegar Klapkowy

Kilka lat temu obejrzałem film „Dzień Świstaka”. Bardzo ciekawa komedia, w której główny bohater (Bill Murray) reporter pogody, musiał jechać ze swoją ekipą do Punxsutawney, by zdać relację z odbywającego się tam dnia świstaka. Z powodu wielkiej śnieżycy, nie udało im się wyjechać tego samego dnia, więc musieli zostać w hotelu na kolejną noc. Następnego ranka okazało się, że znów jest dzień świstaka i akcja ta powtarzała się kilkanaście razy. Tak w skrócie przedstawiłem Wam akcję, żebyście wiedzieli o czym mówię i wcale nie chodzi mi o film…


Każdego poranka naszego bohatera budził tajemniczy radio-budzik, który zamiast wskazówek miał klapki (na zdjęciu obok). Przez długi czas marzyłem o tym, by stać się posiadaczem podobnego sprzętu. Poszukiwałem w „google” takiego zegarka. Nie mogłem nic znaleźć, ponieważ tak naprawdę nie wiedziałem jeszcze, że ten zegarek nazywa się po prostu „klapkowy”. Trafiłem na niego całkiem przypadkowo, wpisując hasło „zegarek dzień świstaka”. Wtedy to właśnie odkryła się przede mną tajemnica nazwy i wszelkich danych tego sprzętu.

Zegarki te zaczęto produkować w latach 70tych ubiegłego wieku. Za przeskakiwanie klapek odpowiedzialne są dwa silniczki, wprawiające w ruch minuty i godziny. Ponieważ zegarki te posiadają silniczki działające na częstotliwości 60 Hz, a w naszych gniazdkach jest 50 Hz. Z tego tytułu zegarek klapkowy podłączony do prądu, będzie się późnił około czterech godzin na dobę! Warto więc przed zakupem upewnić się, czy nie będziemy mieć z tego tytułu problemów z czasem. Jeśli zdecydowalibyście się zakupić owe cacko, polecam wam kupić model na baterie. Mamy wtedy pewność, że wszystko będzie działać bez zarzutu i spóźnień.

Obecnie na rynku znajduje się wiele modeli takiego zegarka. Ich cena waha się między 30 a 700 zł. W polskich sklepach internetowych nie mamy aż tak dużego wyboru jak w serwisach zagranicznych. Nie wiem czy spowodowane jest to małym popytem, czy jego ceną. Ja ten zegarek dostałem w prezencie na gwiazdkę, a zakupiony był w „Plazie” w Poznaniu w sklepie z pierdołami dla młodzieży „Flo”. Jego cena to 49 zł. Do działania wystarczą dwa standardowe „paluszki”.

Początki ze zrozumieniem działania tego zegarka były dla mnie dość trudne. Po ustawieniu godziny i włożeniu baterii, klapki zaczęły poruszać się dopiero po około 4 minutach. Ustawiając godzinę, musiałem dodać cztery minuty i wystartował zgodnie z czasem. Na samym początku patrzyłem w klapki bez opamiętania. Leżałem w łóżku do trzeciej w nocy i odliczałem czas. Wtedy właśnie zauważyłem, że klapki nie przeskakują zawsze równo co 60 sekund. Niektóre minuty przeskakują co 56 sekund, a inne 64 sekundy. Jednak w rezultacie mierząc czas przez godzinę, chodzi co do sekundy. Nie wiem, czy mój model jest wadliwy, czy te zegarki tak działają, ale czasami podczas sprzątania, gdy muszę go przestawić w inne miejsce i za mocni nim ruszę, zawiesza się. Często po takim ruszeniu, gdy klapki dojdą do minuty 49, zawiesi się na 15 minut i ruszy. Wtedy znów muszę walczyć, aby dobrze go ustawić. Nie jest to aż tak uciążliwe, ponieważ zdarza się to bardzo rzadko. Przez ostatnie 3 miesiące nic złego się nie działo, a jego dokładność jest wręcz imponująca.

Muszę wam powiedzieć, że ten gadżet to bardzo fajna sprawa. Każdy, kto do was przyjdzie zwróci na niego uwagę i będzie się nim zachwycał. Jestem z niego bardzo zadowolony, choćby z tego powodu, że jego egzotyka w naszym kraju sprawia, że jest wyjątkowy. Dzięki temu prezentowi, spełniły się moje marzenia o jego posiadaniu.

Aktualizacja 3.11.2010
- Wreszcie powstał sklep internetowy, zajmujący się sprzedażą zegarów klapkowych. Teraz mamy do wyboru zegary, których wcześniej nie można było kupić w naszym kraju. Są one wyjątkowo ładne i nie za drogie.
- www.zegary-klapkowe.com

Szukasz zegarka:

- Ade Line Wrocław – importer zegarów klapkowych flo-store.com
- na „allegro” zobacz
- na ebay zobacz

Kategoria: Blog / Komentarze: ( 17)


Maj 2009

H2O Mop

Mam ponad 200 metrów podłóg do sprzątania, płytki, panele, wykładziny. Cały czas starałem się utrzymać względny porządek, ale ze zbiegiem czasu wszystkie rodzaje podłóg zaczęły zmieniać kolor, szczególnie wykładzina. Postanowiłem to zmienić. Od dawna nosiłem się z zamiarem zakupu H2O mopa, który nagminnie reklamowany jest w telezakupach mango. Odstraszała mnie jego cena i niepewność jego skuteczności. W tej chwili kosztuje on 499 zł. Postanowiłem, że zakupię jego tańszą wersję na allegro, za jedyne 149 zł. Tyle byłem w stanie zaryzykować.

Nie wiem na ile różni się on od oryginału, bo tak naprawdę wyglądem nie różni się niczym. Pamiętajmy jednak, że reklama w tak wielu stacjach telewizyjnych o różnych porach dnia i nocy, to bardzo duży koszt, który ponosi konsument, czyli my. Kupując na allegro za 1/3 tej ceny, po prostu uniknąłem tych niepożądanych kosztów, może też pozbyłem się w ten sposób oryginalnego produktu…

Użyłem go od razu po rozpakowaniu. Jeszcze nigdy nie sprzątałem domu z tak wielką przyjemnością. Kilka kropel wody i podłoga po pierwszym użyciu przybliżyła się do pierwotnego wyglądu. Zabrudzenia z chropowatych płytek usunąłem w kilka minut, a wcześniej zajmowało mi szorowanie na kolanach kilka godzin. Po kilkakrotnym użyciu mopa, podłoga widocznie się świeci, a po zapaleniu światła lub wpuszczeniu słońca do domu, podłoga się świeci. Co ważne, nie trzeba już się schylać co chwilę, by oczyścić mopa z brudu. Nie trzeba moczyć rąk w silnie żrących płynach.

Dziś już wiem, że urządzenie jest warte ceny telezakupów mango – 499 zł. Mimo to polecam rozejrzeć się na allegro czy innych serwisach, jest dużo taniej a efekt – pewnie taki sam…

Kategoria: Blog / Komentarze: (0)


Str. 2 z 212

Maj 2012
P W Ś C P S N
« kwi    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

hahahaha...

Witam. Zapraszam do Nas, u nas statystyka wszystkich spotkań, a nie tylko wybranych typów. Można sprawdzić swoje typy pod kątem sieci neuronowej....

Niestety muszę się zgodzić z Kurduplem. Moja strona też początkowo została wyceniona na 450 zł. I co..po dwóch tygodniach dostałem identyczną informację że zmni...

„Dentysta”
The Dentist
USA, 1996
Rez: Brian Yuzna
„Bractwo Strażników Ciemności”
The Sentinel
1977 USA
Rez: Michael Winner
„Pogrzebany”
Buried
2010, Francja, Hiszpania, USA
Rez: Rodrigo Cortés
Serwis istnieje 1128 dni (17/04/2009), posiada 318 wpisów i pagerank=3


2009-2012
statystyka