Tag -> Euro 2012
Luty
2012
Otwarciem Stadionu Narodowego zakończono proces budowy stadionów na mistrzostwa Europy w piłce nożnej Euro 2012. Pomijam fakt, że wszystkie stadiony miały być czynne minimum rok przed rozpoczęciem imprezy. Najważniejsze jest to, że wreszcie zakończono ich budowę i Euro prawdopodobnie odbędzie się bez większych problemów związanych z arenami sportowymi.
Zadziwiające jest jednak to, że niemal każdy stadion przeznaczony dla piłki nożnej, otwarty został przez inną imprezę. W Poznaniu otwierano stadion koncertem Stinga, na budowanym jeszcze obiekcie. Później w trakcie sezonu polskiej Ekstraklasy Lech Poznań nie rozgrywał przez dwa miesiące meczów na własnym stadionie, ponieważ zorganizowano imprezę RedBull. We Wrocławiu stadion otwierała impreza związana z Monster Track i piłkarze pojawili się na obiekcie jakieś 2 miesiące później niż zakładano. W Warszawie na Stadionie Narodowym na otwarcie odbył się koncert, na który przyszło podobno 30 tysięcy ludzi. Nie jestem do końca pewien co działo się na otwarcie PGE Areny w Gdańsku, ale chyba był to mecz Ekstraklasy Lechia – Cracovia.
Dużym paradoksem jest jednak to, że Stadion Narodowy choć jest oddany do użytku to nie dostał jeszcze pozwolenia na rozegranie meczu o Superpuchar Polski między Legią i Wisłą. W sumie nie jest to aż tak bardzo dziwne, skoro nie ma jeszcze murawy. Dziwne jest to, że „wielkie głowy” starają się ją położyć w styczniu, tydzień przed meczem, gdy temperatura w nocy spada do nawet około -20 stopni Celsjusza. Nie trzeba być chyba geniuszem aby wiedzieć, że stawa w takich warunkach atmosferycznych się po prostu nie zakorzeni.
Każdy nowy stadion, który będzie użyty dla mistrzostw Euro 2012 jest wspaniały. Będąc osobiście na stadionie Lecha w Poznaniu mimo, że według wielu jest największym bublem, to robi niesamowite wrażenie. Nie wyobrażam sobie, jakie wrażenie robią inne, w tym Narodowy. Uważam jednak, że otwieranie stadionów w czasie ich budowy, a w dodatku dla imprez innych niż piłkarskie za niegodne posunięcie. To troszkę tak, jakby na otwarcie opery wystąpiła grupa heavy metalowa.
Mam jeszcze nadzieję, że poziom sportowy naszych rodzimych klubów piłkarskich dorośnie kiedyś do poziomu tych stadionów. Trzeba liczyć się z tym, że stadiony 40-50 tysięczne nie zapełnią się, jeśli piłkę będą kopać tylko „gwiazdy” z Polski. Potrzeba tu jakich autorytetów dla piłkarzy w postaci kilku dobrych zawodników i trenerów, którzy tych dobrych piłkarzy będą w stanie jeszcze czegoś nauczyć.
Kategoria:
Sport / Komentarze: (
0)
Grudzień
2011
Dziś odbyło się losowanie grup finałowych mistrzostw Europy, które zostaną rozegrane w Polsce i na Ukrainie. Polska wraz z drugim gospodarzem zostali przydzieleni do pierwszego koszyka, a następne miejsca podzielone zostały według rankingu UEFA. Polska zajmuje najgorsze miejsce w rankingu z pośród wszystkich finalistów, bo 28-me miejsce. Kolejną od końca drużyną jest Ukraina, która zajmuje miejsce 15.. Oczywiście ranking ten dotyczy tylko drużyn ze strefy europejskiej.
Oczywiste więc jest, że trenerzy wszystkich zespołów chcieli trafić w grupie na Polaków.
- Nie da się ukryć, że jesteście najsłabszą drużyną w pierwszym koszyku. Jasne, że chcemy z wami grać. Nie odstraszy nas nawet to, że Wojtek Szczęsny zapowiedział zapuszczenie włosów „na Tomaszewskiego”, jeśli zostaniemy wylosowani razem – mówi Gary Jacob z „Timesa”. Anglicy są w drugim koszyku obok Niemiec, Włoch i Rosjan.
Wyjątkowo inaczej wypowiadał się trener reprezentacji Niemiec Loew, który nie chciał trafić na Polskę.
Koszyk 1: Polska, Ukraina, Hiszpania, Holandia
Koszyk 2: Niemcy, Włochy, Anglia, Rosja
Koszyk 3: Chorwacja, Grecja, Portugalia, Szwecja
Koszyk 4: Dania, Francja, Czechy, Irlandia
Przed losowanie liczyłem na takich przeciwników jak Rosja, Grecja i Irlandia. Z tymi drużynami bylibyśmy w stanie walczyć o wyjście z grupy. Jednak najlepiej by było, gdybyśmy trafili na grupę umiarkowaną, która da więcej emocji podczas rozgrywanych spotkań i większą satysfakcję w razie awansu. Liczyłem na Anglię, Chorwację i Danię. Najgorszym rozwiązaniem byłoby spotkanie się z Niemcami, Portugalią i Francją.
Życie jednak zweryfikowało wszystkie moje typy i przydzieliło nam Greków, Rosjan i Czechów. Co prawda grupa nie została wyśniona przeze mnie, ale jeśli nie z tymi przeciwnikami uda nam się wyjść z grupy, to z kim? – Zadaje sobie to pytanie pewnie każdy mieszkaniec wyżej wymienionych krajów. Jest jeszcze jeden mankament, który pewnie mocno uderzy w naszą kadrę i trenera – presja. Każdy liczył będzie na awans naszej kadry i boję się, że chłopaki spalą się nerwowo i nie podołają takiemu ciśnieniu. Jeśli odpadniemy z tej grupy, to pewnie psy wieszane będą na naszych przez kilka lat, a sami piłkarze i trenerzy uciekać będą musieli z kraju.
Grupa A: Polska, Grecja, Rosja, Czechy
Grupa B: Holandia, Dania, Niemcy, Portugalia
Grupa C: Hiszpania, Włochy, Irlandia, Chorwacja
Grupa D: Ukraina, Szwecja, Francja, Anglia
Pierwszy mecz zagramy 8 czerwca z Grecją; 12 czerwca z Rosją i 16 czerwca z Czechami.
Kategoria:
Sport / Komentarze: (
0)
Listopad
2011
W ostatnim czasie mecze reprezentacji Polski nie emocjonują tak jak zawsze. Powodem takiej sytuacji jest bezustanne rozgrywanie meczów towarzyskich. Jednak zauważalny jest ostatnio trend, że nie piłkarze, kadra, czy trenerzy podnoszą nam poziom adrenaliny, lecz kibice. Choć mistrzostwa Europy już tuż tuż, stadiony mamy piękne i duże, to jednak kibicowanie wychodzi nam mizernie. Ciągłe konflikty między kibicami a PZPN obniżają poziom kibicowania, a co za tym idzie – atmosfery na trybunach.

Na mecze reprezentacji Polski przychodzi po 40 tysiecy kibiców, ale nijak przekłada się to na kibicowanie. Skandowanie hasła „jebać PZPN”, martwa cisza na trybunach, czy transparenty obrażające rząd nie zachęcają do oglądania meczów w telewizji, a tym bardziej nie przyciagają na trybuny. Ostatnio mamy kolejną sprawę, w której tym razem według kibiców znów zawinił PZPN. Na koszulkach reprezentacji Polski nie ma godła narodowego, lecz jest orzełek symbolizujący logo Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Jest to oczywiście kolejny powód by pogniewać się na „Związek” i wykrzykiwać hasła z trybun. Z jednej strony godło narodowe powinno być na koszulkach, tak jak hymn narodowy, który grany i śpiewany jest przed meczem przez kibiców. Wcześniej PZPN też wymyślał wraz ze sponsorem dziwaczne kolory strojów, a teraz spadła na nich krytyka braku orła na piersi piłkarzy.
Wolałbym, gdyby takie sprawy załatwiało się w inny sposób. Pisanie petycji do PZPN-u, bądź znalezienia jeszcze innej formy protestowania angażując w to np., media. Brak dopingu na meczu towarzyskim między Polską a Włochami, na wypełnionym po brzegi nowym stadionie we Wrocławiu nie przystoi kibicom. Słynęliśmy zawsze z dobrego kibicowania, co potwierdziło się na M.Ś. w Niemczech, gdy kibice z Polski zostali wybrani jako najlepsi.
W tej chwili poziom mizerii jest tak duży, że boję się podobnej sytuacji na EURO 2012. Brak treningu dobrego kibicowania może sprawić, że na mistrzostwach Europy, w których będziemy współgospodarzem, mogą nam nie wyjść najlepiej. Gorzej będzie, gdy podczas EURO kibice nadal będą protestować. To z pewnością zapisałoby się w historii futbolu, jako wielki kibicowski niewypał. Czy tak się stanie, nikt nie jest w stanie tego powiedzieć. Wystarczy chwila cierpliwości i przekonamy się na własne uszy, czy coś się w tej sprawie zmieniło.
Kategoria:
Sport / Komentarze: (
0)
Październik
2011
W ostatnim czasie kibice oraz media znęcają się nad trenerem reprezentacji Polski Franciszkiem Smudą jak i PZPN-em. Zadają im pytanie, jaki jest sens wyjeżdżać na spotkania na drugą stronę globu i wrócić nie do Polski, lecz Niemiec i zagrać tam z Białorusią? Zastanawiają się również, dlaczego PZPN nie szuka przeciwników w Europie, skoro przygotowujemy się do rozgrywek na szczeblu europejskim? Wiele pytań, wiele odpowiedzi.
Ja jestem zdania, że nie ma sensu zastanawiać się nad odpowiedziami na wszystkie te pytania. Należy się chyba zastanowić, czy jest sens aby drużyna, która jest gospodarzem turnieju nie brała udziału w eliminacjach. Mówię tu nie tylko o mistrzostwach Europy, lecz także mistrzostwach świata. Można by chyba zrobić tak, że w przypadku Euro 2012 Polska oraz Ukraina brałyby udział w eliminacjach, ale miałyby z góry zapewniony awans. Z jednej strony, kadry miałyby ustalony terminarz rozgrywek, bez zbędnego szukania rywala na ostatnią chwilę i płacenia wielkich sum za mecze towarzyskie.
Jest oczywiście jeszcze więcej pozytywnych aspektów, rozgrywania meczów eliminacyjnych. Wiemy jak wygląda w tej chwili ranking Historyków i Statystyków Piłkarskich. Znajdujemy się w nim w okolicach 70 miejsca tylko dlatego, że rozgrywamy mecze towarzyskie, za które przyznaje się mniej punktów za dobre wyniki. Po dwóch latach bez względu na wyniki lecimy coraz niżej. Są i tacy co się śmieją, że w Afryce Sudan podzielił się na dwa państwa, więc spadniemy w rankingu o kolejne miejsce. I choć może się wydawać to śmieszne, jest jak najbardziej niekorzystne dla kibiców, kadrowiczów, a przede wszystkim działaczy, którzy z tego tytułu dostają cięgi.
Mało tego. Mecze towarzyskie z kim by nie były nie tylko nie przyciągają kibiców na stadiony, ale i oglądanie tych meczów o nic nie ma zbytniego sensu. Wcześniej, gdy tylko leciał mecz w telewizji, emocje w moim domu, a dokładniej pokoju, a jeszcze precyzyjniej w mojej głowie były tak duże, że wszyscy sąsiedzi wiedzieli, że jest mecz i kurdupel go ogląda. Jeśli byłem zły, walnąłem pilotem z podłogę. Jeśli czekałem na zakończenie meczu stałem przed telewizorem jakbym był na trybunach. Nieudolną grę komentowałem w sposób wulgarny, a po meczu poszedłem się wykąpać, bo byłem cały mokry z wrażenia.
W tej chwili mecze reprezentacji Polski przyjmuję z wielkim spokojem, bez emocji, a weekendy na reprezentację uważam za stracone. Wolę oglądać mecze polskiej Ekstraklasy, bądź innych lig transmitowanych na Canal+. To jest przejaw, że tracę zainteresowanie kadrą, co było do tej pory czymś niesłychanym w moim przypadku. Na szczęście to Euro i tak przyniesie dla naszego rodzimego futbolu więcej zysków niż strat. Tylko ten turniej był w stanie wybudować stadiony, które będą nam służyć do oglądania, mam nadzieje coraz lepszych widowisk. Następną rundę eliminacyjną do mistrzostw świata z Anglikami na pewno zagramy na 55-tysięcznym stadionie narodowym w Warszawie. Czyż to nie piękne, że teraz będziemy się już tylko wstydzić za wynik sportowy?
Kategoria:
Sport / Komentarze: (
0)
Listopad
2010
Odkąd wyniki trenera Beenhakkera przestały przynosić pożądane przez kibiców i PZPN rezultaty, głośno mówiło się o zatrudnieniu nowego selekcjonera. Najpierw wybrano Majewskiego, ale po dwóch meczach i dwóch porażkach oraz głośnego sprzeciwu kibiców, postanowiono ogłosić “przetarg” na nowego wodza kadry narodowej. Tym razem to kibice wybrali Franciszka Smudę, który i mnie wydawał się być idealnym kandydatem na to stanowisko. Wcześniej przecież odnosił sukcesy wprowadzając Widzew do Ligi Mistrzów i jak do tej pory nikomu nie udało się powtórzyć tego wyczynu. Co ważne widać było, że zaraz po zatrudnieniu przez jakikolwiek klub w Polsce popularnego “Franza”, klub stawał na nogi i walczył o zwycięstwo bez względu na rangę przeciwnika. To właśnie w tym upatrywałem szansę, jeśli chodzi o naszych “orłów”.
Dziś jednak już nie uważam, że jest on dobrym trenerem. Nie dlatego, że wyniki nie są satysfakcjonujące. Choć w rankingu statystyków piłkarskich jesteśmy obecnie na najgorszym miejscu w historii, to jednak nie mam tego za złe trenerowi. Rozumiem, że teraz nie czas na statystyki, lecz odpowiednie dobranie piłkarzy pod turniej Euro 2012, który jak każdy wie, rozegrany zostanie na boiskach Polski i Ukrainy. Mam mu za złe, że po objęciu jak to się mówi, trzeciego stanowiska w kraju, zaraz po prezydencie i premierze, nie potrafi z godnością być tym, kim jest – trenerem reprezentacji Polski w piłce nożnej. Zachowuje się jak gwiazda wokół której wszyscy muszą skakać i czekają co zrobi.
Jestem zdziwiony i zniesmaczony stosunkiem trenera Smudy wobec Sławka Peszki. To niewiarygodne, że nie chce wziąć go do kadry budowanej na Euro mówiąc, że na prawą pomoc stanowiska są już obstawione. Na mecz towarzyski z Wybrzeżem Kości Słoniowej zabrał następujących pomocników: Murawski, Błaszczykowski, Matuszczyk, Obraniak, Majewski, Mierzejewski i Gol. Uważam, że tylko Błaszczykowski jest w stanie konkurować z popularnym “Peszkinem”. Sławek ma wiele atutów, jest szybki, sprytny, szybko przemieszcza się z piłka i co chyba najważniejsze, potrafi znaleźć się w trudnej sytuacji pod bramką przeciwnika. Udowadnia to stale w ekstraklasie jak i lidze europy.
Odnoszę wrażenie, że Peszko w tym roku nie opuścił drużyny Lecha Poznań tylko dlatego, że chciał być widocznym dla trenera reprezentacji. Ten jednak szuka gwiazd za granicą i stara się “naturalizować” obcokrajowców z polskimi korzeniami, zamiast zwrócić uwagę na dobrych polskich piłkarzy. Uważam to za wielką szkodę, bo w polskiej lidze chce wdrożyć się zapis, który wprowadzi limit na ilość obcokrajowców w drużynach, a nie robi się tego w reprezentacji. Nie chce w kadrze Obraniaka, Koscielnego, Klose, Podolskiego, Trochowskiego czy Cionka bez względu na ich wkład w drużynę narodową. Chcę widzieć piłkarzy, którzy wzruszają się, śpiewają i są dumni z tego, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego słyszą hymn narodowy…
Kategoria:
Sport / Komentarze: (
0)