Tag -> liga mistrzów
Lipiec
2009
Mistrz Polski po zremisowanym 1:1 meczu w Sosnowcu, pojechał do Tallina na rewanż. Gromkie wypowiedzi trenerów i piłkarzy Wisły, że są dużo lepsi od przeciwnika i że w meczu rewanżowym na wyjeździe pokażą swoją klasę. Mieli udowodnić, że są lepsi i wygrać mecz. Jednak w rezultacie przegrali 1:0, po bramce Ivanowa w 90. minucie. Drużyna z Estonii, z 10letnią tradycją wyeliminowała Wisłę Kraków z dalszych eliminacji. Nie chciałbym być złośliwy, ale może to i dobrze…
Jakie by były plusy awansowania do kolejnych rund eliminacyjnych i odpadnięcie na ostatniej, czwartej potyczce. Awans do Ligi Mistrzów z ostatniej rundy jest praktycznie niemożliwy, znając poziom naszego futbolu. A poza tym granie na obcym stadionie, z niewielką grupą kibiców nie ma chyba zbytniego sensu. Niech dokończą budowę stadionu i dopiero wezmą się na grę w europejskich pucharach. Nawet nie wiadomo było, gdzie Wisła miałaby grać. Wymieniało się obiekty w Chorzowie czy Lubinie, ale nic nie było pewne. W tej chwili najgorzej wygląda sytuacja trenera Skorży, któremu z pewnością zapalił się lont pod nogami. W dodatku właściciel klubu pan Cupiał, już od dawna miał zamiar rozstać się z Wisłą. To by była chyba największa klęska klubu z Reymonta. Straciłby wielkiego sponsora, z pewnością zawodników, a w czasach kryzysu pewnie nie wielu miałoby chrapkę zakupić Wisłę.
Wszystkie spekulacje nie mają już sensu. Wisła przegrała mecz, który powinna z lekkością wygrać – tak przynajmniej twierdzono. Drużyna z Tallina – Levadia, pokonała w dwumeczu Mistrza Polski 2:1 i pokazała, gdzie jest miejsce naszej rodzimej piłki – w Krakowie?
Kategoria:
Sport / Komentarze: (
0)
Lipiec
2009
Pierwszy mecz Wisły Kraków w eliminacjach do Ligi Mistrzów dał niespodziewany rezultat. Drużyna z półamatorskiej ligi estońskiej Levadia Tallin, który swoją historię zaczął pisać w 1998 roku, zremisował na wyjeździe z mistrzem Polski 1:1. Ze względu na budowę stadionu w Krakowie, mecz odbył się gościnnie w Sosnowcu, na stadionie tamtejszego Zagłębia. Droga do kolejnej rundy miała być prosta, a wynik oczywisty – takie komentarze można było czytać przed meczem.
Pierwsze 20 minut meczu były wyjątkowo nudne. Z każdej strony statystyka na zero. Po rozpoczęciu drugiej części pierwszej połowy, piłkarze zaczęli się ruszać po obu stronach boiska. Najładniejsza akcja ze strony Wiślaków miał Kirm, który trafił w poprzeczkę. W 41., minucie goście strzelili pierwszą bramkę i taki wynik trzymał się prawie do końca meczu. Dość, że do ostatniej chwili nie wiadomo było czy jakakolwiek stacja transmitować będzie ten mecz, to jeszcze w 47., minucie wielka ulewa w Sosnowcu uniemożliwiła dalszą relację z meczu. Wynik z tego taki, że tylko 2000 kibiców, którzy zakupili bilet miała to szczęście oglądać drugą połowę meczu. Chyba jednak przesadziłem z tym wielkim szczęściem, bo mecz był dość nudny, a ulewa ogromna. W 93., minucie meczu wyrównującą bramkę strzelił Cwieląg. Wynikiem 1:1 zakończył się pierwszy mecz drugiej rundy eliminacyjnej.
Ten wynik niczego jeszcze nie przesądza, ale daje mi mniej wiary w to, że wreszcie zagości u nas Liga Mistrzów. To chyba marzenie ściętej głowy, skoro z takim przeciwnikiem omal nie przegrywa się meczu, to trudno wierzyć w to, że w kolejnych rundach z trudniejszymi przeciwnikami będzie lepiej. Najbardziej irytują mnie teraz wypowiedzi przedmeczowe, że Levadia to słaby klub, który wygrywa tylko w swojej lidze, gdzie grają kelnerzy i górnicy. Droga miała być prosta, a na półmetku wydaje się dość wyboista. Jak mówili komentatorzy, to wina złego zgrania, które spowodowane jest przez krótki okres przygotowawczy. Czy to oznacza, że jeśli Wisła Kraków awansuje do decydującej rundy eliminacyjnej i zagra z klubem rozstawionym, który wcześniej nie brał udziału w eliminacjach, to znaczy że będzie faworytem? Nie sądzę! To tylko takie nudne polskie tłumaczenie. Levadia zagrała dziś dobre spotkanie i ma wielką szansę wyeliminować mistrza polski z dalszych eliminacji i tym samym awansować do kolejnej rundy. Na ostateczny rezultat trzeba będzie poczekać do przyszłego tygodnia. W przyszłą środę rewanż w Tallinie.
WAŻNE DLA KIBICÓW
Ponieważ telewizja estońska nie będzie transmitować rewanżowego meczu, a co za tym idzie, nie będzie produkować w ogóle jego sygnału, jest mało prawdopodobne, że mecz będzie transmitowany w Polsce. Morał z tego taki, że mecz rewanżowy – a raczej jego wynik, będziemy musieli śledzić w internecie lub telegazecie.
Kategoria:
Sport / Komentarze: (
0)
Lipiec
2009
Wakacje to dla mnie najnudniejszy czas w roku. Wszystkie ligi piłkarskie mają przerwę, a w telewizji powtarzane są seriale oraz filmy, które widzieliśmy jesienią i wiosną. Zbliżają się już eliminacje do Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej, na które bardzo czekam. Przeglądając program telewizyjny, bardzo zdziwiłem się, że żadna stacja nie pokaże meczu Wisły Kraków z Levadią Tallin czy zmagań Lecha, Legii i Polonii w drugiej rundzie LE.
Podobno decyzja o nie transmitowaniu meczy, jest decyzją czysto finansową. W czasach kryzysu stacje starają się o nie naciąganie swojego budżetu tym bardziej, że w okresie letnim oglądalność takich spotkań jest niska, a co za tym idzie – nieopłacalna. Stacje i platformy, wolą wydawać miliony na prawa do transmisji Ligi Mistrzów, czy Ligi Europejskiej. TVP nie ma zamiaru pokazywać meczów rund eliminacyjnych jeszcze z jednego powodu. Prawa do głównej fazy mają konkurencyjne stacje. Pokazywanie ewentualnych sukcesów polskich drużyn w eliminacjach byłoby promocją produktu, do którego prawa ma Polsat i nSport.
Jedyną stacją, która wyraziła zainteresowanie pokazywaniem eliminacji jest Polsat. Stacja Zygmunta Solorza stawia jednak warunek firmie Sportfive (posiadaczowi praw) – musiałby je odstąpić za darmo w zamian za wyprodukowanie sygnału. Ta propozycja nie dotyczy jednak Wisły Kraków, która nie sprzedała Sportfive praw i sama posiada je do transmisji z eliminacji Ligi Mistrzów.
Chciałoby się powiedzieć – to Polska właśnie. rzeczy niemożliwe tu nie istnieją. W tym roku awans do pucharów jest troszkę łatwiejszy, ale poziom naszej ligi jest na tyle niski, że nie wiadomo czy przeciwnicy z Estonii czy Danii są do przejścia. Okazać się więc może, że jedyne mecze polskich drużyn rozgrywane będą w eliminacjach. Mimo, że to tylko runda wstępna, dla mnie jest ciekawsza niż mecz Barcelony z FC Cluj, czy innych europejskich potęg ze słabymi klubami. Ogólnie mówiąc, Liga Mistrzów na poziomie grupowym jest dość nudna. Brakuje mi w tej elitarnej lidze emocji związanych z polskim klubem. Te emocje bez względu na to z kim się gra, są nieporównywalne z meczami zespołów z innych krajów.
Pozostało nam tylko wierzyć w to, że telewizja Polsat wykupi prawa i pokaże mecze na swoim głównym kanale. Jeśli jednak pokazywać je będzie w Polsacie Sport, to dla mnie nie zmienia to faktu, że tych meczy nie obejrzę, a wakacje ciągnąć się będą do września bez piłki nożnej.
AKTUALIZACJA 14.07
Prawa do transmisji meczy Wisły Kraków we wszystkich rundach eliminacyjnych do Ligi Mistrzów, transmitować będzie na żywo Polsat Sport oraz TV4.
Kategoria:
Media / Komentarze: (
0)
Maj
2009
Już długo przed meczem mówiło się, że będzie to pojedynek dwóch najlepszych zespołów świata. Obie drużyny miały pokazać nam ofensywny i szybki futbol. Rzekomo przed ekranami nie ma kibica, który byłby neutralny w stosunku do obu drużyn. Czekałem na ten pojedynek, by zobaczyć to wszystko o czym przekonywały nas media przez ostatnie dwa tygodnie. Ja kibicowałem Barcelonie, nie z przekonania lecz dlatego, że angoli nie lubię.
Dziś mimo dużych oczekiwań, wielkim zespołem była tylko Barcelona. Piłkarze Manchesteru nie pokazali praktycznie nic, co mogłoby kojarzyć się z pięknem. Szczególnym antybohaterem jest wspomniany już przeze mnie Ronaldo, który nie potrafił przegryźć tego, że dziś jego klub jest dużo gorszy od przeciwnika, więc postanowił pokazać swoją desperację i po chamsku faulował. Piłkarze z Katalonii pokazali dziś wielką klasę. Piłka śmigała między nimi z duża dokładnością, a przyjęcia i szybkość zdeklasowała United. Już w 10., minucie meczu Eto’o strzelił gola i praktycznie reszta meczu toczyła się tylko i wyłącznie pod dyktando Barcelony. W 70., minucie drugą bramkę strzelił Messi i było już po zawodach.
Dziś już jestem pewien, że Barca to najładniej grający zespół w tej chwili i zasłużył na to zwycięstwo. Teraz pora, żeby z klubowymi mistrzami Europy spotkali się piłkarze Wisły Kraków i znów dali baty na własnym stadionie – hehe. Tym żartem kończę tą notkę.
Kategoria:
Sport / Komentarze: (
0)