318
sob, 19 maj 2012

Tag -> PZPN


Sierpień 2011

Polska – Gruzja 1:0

Polska – 69., miejsce w rankingu FIFA. Gruzja – 57., miejsce w rankingu FIFA. Można więc śmiało powiedzieć, że zagrały przeciwko sobie dwie równe ekipy. Co prawda Gruzja jest wyżej w rankingu, ale za polakami przemawiało własne boisko i „dwunasty zawodnik” – kibice oczywiście. W tej ostatniej kwestii jestem bardzo zdziwiony. Po 22 latach kadra zagrała w Lubinie, a na stadionie który pomieści 16,300 kibiców, widać było wiele pustych krzesełek. Na trybunach było cicho, a wrzawa podnosiła się na chwilę, tylko podczas gdy nasi atakowali. Słychać było również wulgarne słowa kierowane pod adresem PZPN.

W pierwszej połowie gra biało-czerwonych nie wyglądała źle, a sam mecz był ciekawy dla oka. Jak wspomniałem wcześniej, spotkanie równorzędnych zespołów widać było na boisku. Szybkie akcje z jednej jak i drugiej strony. Kilka szybkich wypadów, minimalnie niecelnych strzałów. W obronie nasi nie wyglądali najlepiej. Gdyby nie minimalne spalone, kilkakrotnie Gruzini mieli szansę na zdobycie gola. Jeden nawet padł, ale nie został uznany.

W drugiej połowie gra również była szybka i to z obu stron. Takiej reprezentacji jeszcze nie widziałem, albo przynajmniej długo nie pamiętam takiej postawy. Największy problem to dziurawa obrona. W tym meczu mógł paść każdy wynik. Wygraliśmy, ale równie dobrze mogliśmy zremisować, a nawet przegrać. Na szczęście na bramce stał Wojciech Szczęsny, który w najtrudniejszych momentach bronił wszystko. Gdybyśmy tak zagrali z troszkę lepszą drużyną, moglibyśmy potrzebować dużo czasu na otrząśnięcie się z szoku.

W reprezentacji wystąpił Eugen Polański, który urodził się w Polsce, a dokładniej w Sosnowcu. Gdy miał 3 lata jego rodzice wraz z synem wyprowadzili się do Niemiec. Dziś zadebiutował w naszej reprezentacji. Wielu karciło go za wypowiedź, że czuje się Niemcem. Dziwne by było gdyby czuł się Polakiem, skoro prawie całe życie mieszka za naszą zachodnią granicą. Występ przeciętny, ale jak na pierwszy raz wydawał się nie mieć tremy. Co ważne mówi po polsku naprawdę płynnie. W odróżnieniu od innych „Polaków” w naszej kadrze, ta naturalizacja wydaje się mieć sens. Urodził się w Polsce, mówi po polsku, więc dlaczego miałby nie zagrać w kadrze?

Dziwi mnie tylko, dlaczego Smuda daje powołania takim piłkarzom jak Pawłowski, widzi w kadrze Arboledę, Meliksona i innych obcokrajowców, a nie może zauważyć Małeckiego – polaka z krwi i kości. Szkoda, bo to ma być Polska reprezentacja, a nie „uchodźców” czy poplątanie Izraelczyków, Kolumbijczyków, Francuzów czy Niemców. Jeśli na EURO 2012 wystąpi więcej naturalizowanych zawodników aniżeli naszych, nie będę kibicować takiej kadrze. Mam nadzieję, że kolejnym selekcjonerem reprezentacji nie będzie taki wywrotowiec jak „Franż”, lecz znajdzie się człowiek dający szansę gry tylko Polakom. Może będzie to Jacek Zieliński?

Kategoria: Sport / Komentarze: (0)


Maj 2011

Mecz z Francją w Warszawie

Rozgorzała na amen debata na temat nieudacznictwa całej Polski z powodu zmiany miejsca rozgrywania meczu Polska – Francja. Mecz miał otwierać nową arenę na EURO 2012 w Gdańsku zwaną PGE Arena Gdańsk. Nic z tego nie wyszło, ponieważ stadion nie został ukończony, a rozgrywanie tam spotkania mogło grozić niebezpieczeństwem dla piłkarzy i kibiców. Teraz szuka się winnych. A to wykonawca nawalił, a to PZPN podjął złą decyzję o wyborze miasta gospodarza itd. Prawda zawsze leży gdzieś po środku…

Winy doszukiwać się możemy po stronie PZPN, ale czy rzeczywiście są głównymi winnymi? Termin tego meczu ustalony był już prawie rok temu. Tak przynajmniej zapewniała spółka PL2012, która „kazała” Polskiemu Związkowi Piłkarskiemu szukać atrakcyjnego rywala na otwarcie stadionu. PZPN postarał się o Francję, ale wykonawca nie zdążył wykonać wszystkich prac, więc zapewnienie PL2012 okazały nie niewypałem.

Czy winny w takim razie jest wykonawca stadionu i PL2012? Z jednej strony część winy ponosi, ale PZPN nie powinien brać pod uwagę stadionu, który był zbudowany w połowie. Mamy na ta chwilę przynajmniej dwa stadiony w Polsce, które mogą zastąpić niedokończoną Arenę w Gdańsku. Choćby Poznań i Warszawa. Pytanie się tylko nasuwa, czy w tych miastach mogą być rozgrywane mecze, skoro wojewodowie obu województw wydali negatywną opinię o stadionach i nakazali je zamknąć?

Śmiało można powiedzieć, że absurd goni absurd, a obserwatorzy lubią obwiniać. Uważam, że lepiej pogadać troszkę o reprezentacji niż o otoczce meczowej. Stadion nie został ukończony na tyle, żeby rozgrywać na nim mecz wagi międzynarodowej. Sam stadion to jeszcze nic. Nie ma w ogóle parkingów, dróg dojazdu i rozgrywanie tam meczu byłoby dopiero ogromną kompromitacją. Pozwólmy pracownikom dokończyć stadion tak, aby był w stu procentach gotowy do przyjęcia gości i dopiero cieszmy się rozgrywanymi meczami. Powiem szczerze, że przez rozgrywanie meczy na budowanych stadionach tak jak na przykład w Krakowie, Poznaniu i Warszawie odebrało meczom widowiskowość, a oficjalne otwarcie nie było już z taką pompą jak powinno.

Jestem pewien, że gdy temat stadionu ucichnie, a na pierwszy plan wejdą wydarzenia czysto sportowe też będzie źle. Po pierwsze, jeśli Francuzi zagrają w rezerwowym składzie będzie się mówić, że wygraliśmy z tą drużyną, bo graliśmy u siebie i to jeszcze z drużyną „B”. Jeśli z nimi przegramy, to będzie już totalny kataklizm i oprócz wyniku dorzucimy jeszcze nieudolność PZPN. Nawet w wywiadzie dla telewizji założyciel strony i akcji „Koniec PZPN” z uśmiechem mówił o tym co się stało. Wydaje mi się, że cieszy się z nieudanego finału. Jestem przekonany, że gdyby był prawdziwym kibicem po prostu by powiedział – trudno, stało się.

Nie rozumiem kibiców ani pseudokibiców, którzy są przeciwko PZPN. Nie wiem o co im chodzi. Czy o to, żeby zmieniły się władze, czy o to by je zlikwidować. Tego drugiego zrobić nie można, ale pytanie kto ma w takim razie zasiadać na fotelu prezesa oraz w jego otoczeniu? Banda chuliganów, czy ludzie cieszący się z „małej porażki” organizatorów meczu w Gdańsku?

Kategoria: Sport / Komentarze: (0)


Maj 2011

Pseudokibice

Dopiero dwa dni temu pisałem jak to jestem zbulwersowany oświadczeniem stowarzyszenia kibiców, którzy protestują przeciwko rządowi, który według nich zamiast zająć się budowaniem infrastruktury na turniej EURO 2012, zajmuje się kibicami. Wczoraj po finałowym meczu Pucharu Polski pseudokibice dali kolejny dowód na to, że w infrastrukturę nie warto ładować pieniędzy, bo za rok i tak wszystko za przeproszeniem rozpierdolą.

Teraz to ja jestem za tym, by dzicz z Poznania i Warszawy zamknąć w więzieniu, a tam niech się leją do woli. Trupy rzucać na stos i palić, bo nawet w tej ostatniej drodze ci ludzie nie zasługują na jakikolwiek szacunek. Nie wstydzę się już tego co robią, bo jak śpiewał Kazik – „niech się wstydzi ten co robi, a nie ten co widzi”. Na przykładzie zachowania pseudokibiców, bo przecież kibicami ich nazwać nie można, doskonale widać, że boją się zapowiedzi rządu i rychłego zakończenia patyczkowania się z debilami.

Okrzyki „jebać PZPN” oraz inne transparentne hasła do mnie już nie docierają. Choć kiedyś myślałem, że mają rację, to dziś wiem, że oni sami chcieliby rządzić w miastach, na stadionach i kierować ligową piłką. Anarchia to jest to co ich rajcuje, bo nie dorośli jeszcze do poziomu, w którym jakiś ład i porządek panować powinien.

Uważam, że na stadionach najpierw powinno się zdemontować bariery, fosy i wszelkie inne utrudnienia, które mają na celu odgrodzić jednych kiboli od drugich lub odseparować ich od możliwości wtargnięcia na murawę. Powinno się pójść tropem anglików, którzy obok band reklamowych malują grubą białą linię i której przekroczenie grozi odpowiednimi sankcjami. Na początek dożywotni zakaz wstępu na imprezy masowe, grzywna w wysokości 50 tysięcy złotych, areszt na 3 miesiące i podanie danych winnego do publicznej wiadomości wraz z wizerunkiem oraz wszelkimi danymi, tak jak robi się to w przypadku nietrzeźwych rowerzystów.

P.S.
Zauważyliście pewien absurd? Wszyscy zastanawiają się, kto jest winny – organizator spotkania, władze miasta czy policja. Niewielu jednak wspomina, że głównymi winnymi są bandyci i dzięki temu samo wydarzenie zamienia się w cyrk.

Kategoria: Sport / Komentarze: (1)


Wrzesień 2010

Mecz Towarzyski Polska – Ukraina

Po porażce z Hiszpanią 0:6 i Kamerunem 0:3, przyszedł czas na mecz z Ukrainą. Przyznam szczerze, że nie oglądałem całego spotkania, ale zerknąłem na mecz między 70 a 75 minutą. Atmosfera na stadionie była tak marna, że nawet nie chciało mi się patrzeć na mecz, który również poziomem nie zachwycał…

Wydaje mi się, że walka kibiców z PZPN, który daje się odczuć coraz bardziej z meczu na mecz jest jakąś wielką pomyłką. To tak samo, jak rolnicy chcąc zemścić się na rządzie za nieudane decyzje, blokowali drogę wszystkim innym śmiertelnikom. To swojego rodzaju terroryzm, który nie zabija, lecz kaleczy sport. Kibice przychodzą na mecz i nie kibicują naszej reprezentacji, tylko wznoszą głośne okrzyki na Polski Związek Piłki Nożnej. Podobna sytuacja, tylko że o mniejszym zasięgu miała miejsce na stadionie Legii w Warszawie, a teraz zaczyna się na stadionie Lechii w Gdańsku i od jakiegoś czasu trwa na meczach reprezentacji.

Dziwię się jako kibic, że nie wspieramy naszej reprezentacji tylko szukamy, a może nawet cieszymy się z porażek, by mieć na kogo zrzucić winę. To nie sztuka dobrze wspomagać reprezentację, która gra widowiskowo i zdobywa wyniki. Sztuką jest kibicować jej, mimo wielkich niepowodzeń i wspierać, by szła do przodu. Postulaty proponowane przez kibiców, czy to klubowych czy reprezentacyjnych wydają się być wyssane z palca i nie mają sensu bytu. Brakuje w nich tylko jednego – chcemy, abyśmy to my zasiedli do dobrze sytuowanych krzesełkach, a wasze problemy się zakończą. Żal i żenada. Wstyd i hańba.

Mam nadzieję, że już niedługo normalni kibice zbuntują się przeciwko protestom i wyprą dziadostwo ze stadionów, prowadząc głośny i kulturalny doping. Sam jestem świadkiem tego, jakie wyniki osiąga nasza kadra i po meczach towarzyskich z Hiszpanią oraz Kamerunem wolałem o tym nie pisać. Ślinotok zniszczyłby mi klawiaturę, a nerwica by ją dobiła. Jednak jako kibic, zawsze będę tam, gdzie być powinienem…

Kategoria: Sport / Komentarze: (0)


Marzec 2010

Granatowo – Czerwono – Biali, czyli Polacy

Polska reprezentacja w piłce nożnej wygrała z Bułgarią w Warszawie na stadionie Polonii 2:0. Dużo mówiło się o coraz niższym miejscu w rankingu FIFA naszej reprezentacji oraz o stadionie, a dokładniej o fatalnym stanie murawy. Wielu czekało na ładny mecz, taki który nie tylko pokaże, że możemy wygrać z przeciwnikiem, ale takim, który da nadzieje na dobre widowisko. Mecz wygraliśmy, strzelając ładne bramki i prowadząc naprawdę dobry mecz. Jednak największą sensacją wieczoru były koszulki, a raczej ich kolor, czy jak kto woli barwy.

Nasza reprezentacja wystąpiła w tym meczu w koszulkach mające kolory, których tak naprawdę nie jestem w stanie wymienić. Komentatorzy sportowi mówili o czarnym, inni o granatowym. Dodatkowo na rękawach znajdowały się kolory – od góry czerwony, na dole biały. Nie trzeba być fachowcem ani znawcą, żeby wiedzieć, że na naszej fladze oba kolory występują, ale w odwrotnej kolejności. Media nie pozostawiły suchej nitki na strojach naszych kadrowiczów. Już kilka minut przed meczem zastanawiano się, czy gramy pod banderą Księstwa Monako. Chwilę później, na samym początku meczu komentatorzy TVP2 mówili, że granat na koszulkach biało-czerwonych to raczej – po wojskowemu niewypał. Kibice swoje niezadowolenie wyrazili okrzykiem „jebać PZPN”. Moja dziewczyna się dopytywała – „czy nasi grają w biało-zielonych?”.

Nawet sam związek piłkarski nie widział w tym żadnego problemu, że gramy w koszulkach z dziwnymi kolorami. Oczywiście po samym meczu nikt nie przyznał się do zatwierdzenia takich strojów, ale bojąc się riposty ze strony kibiców, dziś mówi się, że te koszulki to wpadka i trzeba to zmienić. Można śmiało stwierdzić, że PZPN kierowany jest już niemal przez kibiców. Jeśli coś im się nie spodoba, to zaraz związek zaczyna szukać takiego rozwiązania, które rozwieje wątpliwości i zdejmie z ust kibiców wulgarne okrzyki. A może po prostu zrozumieli, że dali ciała na każdym froncie? Skoro chcieli nowoczesne koszulki z wyjątkowego materiału, to nie widzę problemu, żeby były w kolorach biało-czerwonych. Chyba nie udowodniono, że w tych barwach piłkarze mają większy opór powietrza i dlatego grają gorzej.

Niektórzy uważają, że cały problem pojawił się przez sponsora reprezentacji – firmę Nike. Co prawda to ich projekt spowodował, że dużo się o tym mówi, ale jednak władze PZPN mogły nie zgodzić się na tego typu barwy. Wstyd więc leży po obu stronach. Sponsor nie wie jakie kolory reprezentują nasz kraj, a PZPN przytaknął tej nieznajomości. Szkoda, bo zamiast po meczu mówić o dobrym widowisku, mówiło się niemal tylko o koszulkach…

Kategoria: Sport / Komentarze: (1)


Str. 2 z 3123

Maj 2012
P W Ś C P S N
« kwi    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

hahahaha...

Witam. Zapraszam do Nas, u nas statystyka wszystkich spotkań, a nie tylko wybranych typów. Można sprawdzić swoje typy pod kątem sieci neuronowej....

Niestety muszę się zgodzić z Kurduplem. Moja strona też początkowo została wyceniona na 450 zł. I co..po dwóch tygodniach dostałem identyczną informację że zmni...

„Dentysta”
The Dentist
USA, 1996
Rez: Brian Yuzna
„Bractwo Strażników Ciemności”
The Sentinel
1977 USA
Rez: Michael Winner
„Pogrzebany”
Buried
2010, Francja, Hiszpania, USA
Rez: Rodrigo Cortés
Serwis istnieje 1128 dni (17/04/2009), posiada 318 wpisów i pagerank=3


2009-2012
statystyka